Strona Główna O nas Nasze książki Wydania zbiorowe Nasze płyty Kronika foto Linki Kontakt 21.09.2018 01:21
Nawigacja
Izabela Zubko
Ludwik Wambutt
Mariola Roman
Dariusz Rączka
Leokadia Michalak
Roman Michalak
Joanna Mioduchowska
Zofia Marks
Agata Kyzioł
Zbigniew Kurzyński
Elżbieta Kurczyńska-Sołowiej
Andrzej Kubiak
Tadeusz Knyziak
Joanna Jankowska
Joanna Iwanicka
Aldona Homziuk
Jarosław Dłużniak
Piotr Chróściak
Danuta Bartoszuk
Ś.p. Barbara Szafrańska
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 1
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: Oxyvia
Ś.p. Barbara Szafrańska
Ś.p. Barbara Elżbieta Szafrańska

Urodziła się w roku 1945 pod znakiem Bliźniąt; opuściła ten świat w styczniu 2017. Mieszkanka Warszawy. Ukończyła studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Należała do Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz (oczywiście) do warszawskiej grupy literacko-muzycznej Terra Poetica.
Pisała wierszem i prozą - refleksyjnie, lirycznie, niekiedy przewrotnie, czasem w konwencji groteskowo-baśniowej. Punktem wyjścia jej literackich rozważań stały się zaobserwowane kontrasty, absurdy codzienności, nieszablonowe zachowania i sytuacje.

W jej dorobku znajdziemy następujące publikacje:
tomik wierszy Paralele (2009);
powieść Piętra (2011);
tomik poezji Na skrzyżowaniu (2012);
zbiór opowiadań Między prozą a prozą wydany w formie e-booka (2013);
tomik poezji Wstążka czasu (2016);
a także wydane pośmiertnie w 2017 r. przez męża Waldemara:
tomik wierszy Czekam;
zbiór prozy Fotoplastykon. Opowiadania i refleksje.

Zaznaczyła swoją obecność także w prasie i w wydaniach zbiorowych, m.in.:
w zeszycie literackim grupy Terra Poetica pt. Tętno (2007);
w almanachu grupy Terra Poetica pt. Odbicia (2009);
wielokrotnie w kwartalniku naukowo-artystycznym ZNAJ (2010-11);
w zbiorze poezji dwóch autorek - z Marią Bujakowską - Rytmy (2010);
w almanachu II Oddziału Warszawskiego SAP pt. Inny smak czereśni (2011);
w zbiorze opowiadań i wierszy trzech autorek z grupy Terra Poetica pt. Miasto (2012);
w 1. numerze kwartalnika literackiego Polonii brytyjskiej pt. Białe Kroniki (2014);
w międzynarodowej antologii poezji kobiet pt. Czas kobiety (2016);
w międzynarodowej antologii poezji pt. Metafora Współczesności (2017);
w almanachu grupy Terra Poetica wydanego z okazji dziesięciolecia naszej działalności pt. 10 lat! Terrapia piórem (2017).

Basia była osobą ciepłą, pełną życzliwości, zrozumienia i empatii dla każdego. Kochała ludzi i zwierzęta.
Na zawsze pozostanie między nami we wspomnieniach, w książkach, w swoich wierszach, opowiadaniach, piosenkach - była, jest i będzie Terranką i naszą drogą Przyjaciółką - Naszą Baszą Kochaną.

Czego chcę?

Nienawidzę
złego milczenia
crescenda powtórzeń
niepotrzebnych słów
zbliżeń – oddaleń
zmor skrycie duszących
marzenia

Myślę kiedy Ciebie nie ma

Odcienie piękna

Rytmicznie zmieniają się w czasie
uroki szarości.
Tonująca kolory jesieni szarość
nostalgicznie upozowana
jest piękna i zamyślona.
Zimowa szarość połyskuje jak tafta.
Szarość prześwietlona
nieśmiałymi kolorami wiosny
dźwięczy przebudzeniem.
Gniewna szarość burzy
ustąpi miejsca przyjaznej szarości
schyłku letniego dnia.

Późna dojrzałość chce być piękna.
Do twarzy jej z bladoróżowym makijażem,
z delikatną siwizną,
schludną gładkością kołnierzyka,
matowym połyskiem pereł
świątecznie oplatających szyję.
Wzbogacają jej urok
szminki,
kolczyki,
kolorowe chusty.

Harmonizuje z posprzątanym mieszkaniem.
Z postukującym po płytach chodnika wózeczkiem,
pełnym zakupów z pobliskiego sklepu.
Z zaczarowaną portmonetką,
w której zawsze znajdzie dobrą monetę.
Z obłożoną w szary papier książką,
nad którą zasypia.

Huśtawka nastrojów pewnej góry

Końskie kopyta monotonnie klepały trakt
a ona biegła mu naprzeciw i swoje
wyostrzone wilgocią kształty
to wychylała zza zakrętu to kryła za drzewami

Dzień nie dopił jeszcze resztek deszczu
kiedy przystanęła by popatrzeć
jak koń i ta wijąca się droga
schnąc – razem z nią zwyczajnieją

Nazajutrz zanim świt wydarł nocy
oszronione wierzchołki drzew – czuła
że znów będzie podziwiana

Najmniejsze ojczyzny

Moja ojczyzna to
„przybrudzony brzeżek
różowej sukienki”
z domowego dyktanda
dźwięki pianina
tykające zegary
dziecinne kłótnie
ślad po portrecie na ścianie

Moja ojczyzna to bukiet
zapachów dzieciństwa
Włosy mamy
tytoń dziadka
smak niedzielnego rosołu
wosk do podłogi
pasta do butów w przedpokoju

Moja ojczyzna to drzewa
Kominy i wieże
Zmieniający się widok z okna
Czyjaś niedawna obecność
Nadzieje
Względność zamierzeń

Róża

Taka na przykład róża
z kropelką krwi na liściu
ze łzami rosy na płatkach
rytuał swój odprawia od stuleci
współgra z każdym obrazem
żongluje symbolami
wabi kaleczy zachwyca,
wstrzymuje oddech
przyspiesza puls

To kicz – powiedzą
Dobremu dziełu
wystarczą kolce

Ścigałam kicz z różą w zębach
(z różą ja a nie kicz)
Z uśmiechem sardonicznym
szukałam go w rzeczach
w poezji w sztuce
w sobie i w innych

zanim pojęłam że wszystko (prawie)
co nie jest niczym
można ośmieszyć, nazwać kiczem

Zmiany wymuszone

Jeszcze tyle powinnam
Schody piętra drzwi
ludzie rzeczy sprawy
i między drzwiami a drzwiami
tyle do pamiętania

Pewnie nic nie zauważyłeś
to dobrze
wcale nie chcę żebyś widział

W pokornym bezruchu ukryta
za rekwizytami bez znaczenia
zrzucam skórę starą niepotrzebną

Słyszysz ten suchy trzask
Jeżeli nie - tym lepiej
Wolę żebyś go nie słyszał

Zanim mój czas przestanie
cienką strużką piasku uciekać
zanim nowa skóra
przylgnie do mnie jak tamta
może zdążę...

Przywileje

Nie musisz już uczestniczyć
w żadnych konkursach piękności
w powielaniu doskonałych wzorów
w realizacji cudzych wizji

Nie grozi ci bycie lokajem
przecherą, szachrajem
Sam decydujesz jaki masz być

Starość to porządkowanie
Czas zbierania owoców
Segregowanie - układanie
Sklejanie

Przywilej bycia wolnym
przyjmujesz z pokorą
Będziesz przywoływać
najlepsze wspomnienia
Wywoływać duchy
Szukać brakujących puzzli

Psia miłość z wzajemnością
(mojej Babie Jadze)

Czy jeszcze ktoś będzie kiedyś aż tak
potrzebował mojej obecności - myślę
gdy łapię spojrzenie ciemnych oczu
gdy mam w zasięgu ręki
poddające się pieszczocie ciepło
chłodny guziczek nosa wtulony w moje ramię
ufność i wyczuwalną gotowość do skoku

Mamy wspólne złudzenia że tak będzie zawsze
i wspólny strach że może tak nie być



***

Dużo hałasu, obijanie się o ściany
Niby trzmiel zamknięty w tekturowym pudełku
miotam się warczę jak traktor
Zrozumienie konieczności
blednie maleje znika

Moje pudełko ma otworki
dopływ powietrza

namiastkę przestrzeni dla marzeń o fruwaniu
Pewnego dnia można nagle
przenieść się z nim
w zupełnie inny wymiar

Pudełka mają to do siebie


















A oto kilka wierszy Terran, napisanych dla Basi:

Agata Kyzioł

Dla Basi

Nie zgadzam się na nieobecność
Wplecioną nagle między wersy,
Słysząc Cię niemal ledwo wczoraj,
Widziałam jutra prospekt szerszy

A tu uciekasz między cisze
Zachodząc z oczu za horyzont
Twierdzisz, że już Cię nie usłyszę?
Że ślepa byłam przyszłość widząc?

Nie zgadzam się na pożegnanie,
Chociaż ruszyłaś w swoją drogę,
Wiem, że poszukam Twojej duszy
Między poezji ciepłym słowem.






Tadeusz Knyziak

Dla Basi

wiersze z sokami życia
w zielonych łodygach
życzliwe na dzień dobry
podawanie dłoni
uśmiech który bolesnym
skurczem się urywa
ostatni rozdział w książce
z krótkim słowem koniec

wiosenne rozedrganie
w beztroskiej zadumie
wspólnota którą z nami
dzieliłaś na scenie
radość życia w spojrzeniu

to wszystko zostanie
przybrane ciemnym kirem
i jasnym wspomnieniem





Izabela Zubko

Na osi czasu
Basi Szafrańskiej

od wczesnej samotności
oplatałaś wstążką czasu
bezmiar siebie
niepewność
o smaku ciepłej pomarańczy
zbierałaś do kubka
teraz
rozdarta wątpliwościami
ziemskiej egzystencji
unosisz go
niczym latawiec
szukający w bólu
ducha ognistego smoka
uwięzionego
w złowieszczych chmurach

Andrzej Kubiak

Słowopatrzenie
Barbarze Szafrańskiej "Baszy"

Były maje w welonach białokwitłych sadów
i lipce ściekające złotem z kiści pszenic,
w noc styczniową mróz kreślił w oknach srebrem ślady,
a świat wokół wciąż piękny i pełen tajemnic.

W śnieżnej bieli papieru rosły czarne słowa,
jak bezlistne topole zastygłe nad stawem.
Pośród potknięć, upadków i wzlotów - od nowa,
chwile szczęścia, i trwoga - zwykłe ludzkie sprawy.

Świat widziałaś przez wersy - okno w dachu świata,
a już nic nie zostało, prócz tych kilku wierszy.
Czas zamarły, uśpiony na żółknących kartach,
wielka cisza i spokój po miesiącach cierpień.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Brak postów.
Powered by PHP-Fusion © 2003-2006 Brasil-Fusion Theme by: IceWasp 666,481 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashionideas.icu